# Michel Foucault tak jak go widzę

Canonical: https://www.bookquiver.com/maurice-blanchot/pl/michel-foucault-tak-jak-go-widze/9788366102545

JSON version (same data): https://www.bookquiver.com/maurice-blanchot/pl/michel-foucault-tak-jak-go-widze/9788366102545.json

![Michel Foucault tak jak go widzę](https://quivercdn.com/covers/eperons-ostrogi/maurice-blanchot/michel-foucault-tak-jak-go-widze_978-83-6610-254-5-b60f8a6a.jpg?v=2026-09-05%2016%3A42%3A10)

- Book: [Michel Foucault tak jak go widzę](https://www.bookquiver.com/maurice-blanchot/pl/michel-foucault-tak-jak-go-widze) ([Michel Foucault tak jak go widzę.md](https://www.bookquiver.com/maurice-blanchot/pl/michel-foucault-tak-jak-go-widze.md))
- Authors: [Maurice Blanchot](https://www.bookquiver.com/maurice-blanchot)
- Publisher: Eperons-Ostrogi
- ISBN: 978-83-6610-254-5
- Pages: 149
- Published: 2023-07-05
- Language: pl_PL
- Binding: Softcover

## Description

Kilka słów od siebie. Właściwie nie utrzymywałem z Michelem Foucaultem osobistych kontaktów. Nie spotkałem go nigdy poza jednym razem, na dziedzińcu Sorbony w trakcie wydarzeń majowych 68 roku, bodaj w czerwcu czy lipcu (choć mówią mi, że go tam nie było) – zamieniłem z nim parę słów, a on nie wiedział, z kim rozmawia (cokolwiek mówią potwarcy maja była to piękna chwila, gdy każdy mógł rozmawiać z każdym anonimowo, bezosobowo, jako jeden z wielu, bez innych uzasadnień prócz tego, że jest człowiekiem jak inni). Istotnie, podczas tych nadzwyczajnych wydarzeń mawiałem często: „ Ale dlaczego nie ma tutaj Foucaulta?”, uznając tym samym jego siłę przyciągania i widząc puste miejsce, które winien był zająć. Odpowiadano mi wówczas słowami, które mnie nie zadowalały: „ Trzyma się na uboczu”, bądź: „ Jest za granicą”. Ale przecież przybyszy zza granicy było tam całkiem sporo, nawet z dalekiej Japonii. I tak się właśnie podówczas rozminęliśmy… *** Eseje na temat ludzi, ich dziedzictwa i myśli, ale przede wszystkim próby wyjawienia własnej prawdy o kimś, kto był, żył, tworzył, miał oczywisty wpływ, kto stał ramię w ramię na tej samej manifestacji, albo kto stał na przeciwnej barykadzie jako wróg, ba, kto wciąż żyje i jest obecny w naszym życiu, są świadectwem zaistnienia czy doświadczenia takiej czy innej b l i s k o ś c i, stanowią żywą inskrypcję politique de l’amitié, polityki przyjaźni. Właśnie w książce Politiques de l’Amitié Jacques Derrida rozpracowuje etymologię słowa „ polityka” w kontekście przyjaźni, zadając pytanie, czy polityka nie została aby w całości zawłaszczona dla „ kanonicznego rozumienia” pojęć „ przyjaciel/wróg”, i czy ta nowa forma polityki, jaką jest właśnie polityka przyjaźni, może stać się czymś w rodzaju „ kontr-genealogii”, przeciwstawiającej się historycznemu, politycznemu i mitologicznemu doświadczeniu „ braterstwa” na rzecz „ siostrzeństwa” (oto nić Ariadny, nić-aporia, nić „ w jedną stronę”, trzymana w dłoni kobiety, matki, córki, siostry…),oraz nowym rodzajem „ filozofii, która ma dopiero nadejść”. Czy może ona w przyszłości ustanowić jakąś nową formę, odmianę, gatunek f i l o l o g i i m i ł o ś c i, czy dzięki jakimś innym formom przyjaźni, polityki, c n o t y może odnowić przyszłe formy demokracji? Derrida przywołuje na końcu swej niezwykłej książki właśnie Blanchota i jego esej Michel Foucault tak jak go widzę, wieńcząc ją słynnym mottem z Arystotelesa, powielanym – w luźnym rzecz jasna rozumieniu – najpierw przez Diogenesa Leartiosa, następnie przez Montaigne’a, potem Kanta, Nietzschego, Foucaulta, Bataille’a… Przyszłość tego słowa, „ słowa, które Arystoteles znał bardzo dobrze”, wciąż nadchodzi a cała rozgrywka toczy się między polityką a praktyką przyjaźni, polega na przechodzeniu z barykad teorii na barykady doświadczenia, życiowej praxis i ulicy. Już tu jest, choć wciąż jej nie ma, trzymana jakby w rezerwie, w jednej ze swych f a ł d, obietnica demokracji wciąż jeszcze nie domyślana do końca, nadal niemożliwa, obecna wciąż tylko jako o b i e t n i c a. Z posłowia Kajetana Marii Jaksendera